środa, 25 grudnia 2013

Chcę bilżej, więcej.

Dawno mnie nie było. Pozmieniało się bardzo dużo. Najwięcej.
Czasem życie szykuje dla nas szybką zmianę, często się jej nie spodziewamy. Od spontanicznej zmiany wymaga się mniej, bierze się wszystko i szybko, a potem się tego żałuje. Jednakże ja nie żałuję na chwilę obecną. Pokocham go.
Wpadłam w lekką depresję kilka miesięcy temu, no ale to ponoć choroba cywilizacyjna, którą ktoś sobie wymyślił. Dla mnie? Dla mnie to wielki problem XXI wieku, ludzie popełniają samobójstwa, człowiekiem gardzi człowiek i to jest chore. C H O R E. Wiem, co w głowie ma ktoś, kto myśli o samobójstwie. Wiem też, dlaczego ludzie się tną. I wy, śmieszni, wszystko posiadający ludzie nadal myślicie, że to tylko smutek. Smutek jest kroplą przy oceanie uczuć osoby, która jest chora.
Dzisiaj drugi dzień świąt i totalnie nie mam pojęcia co tutaj robię. Nie lubię świąt. W sensie... lubiłabym je, żebym mogła spędzać je jak każdy, normalny nastolatek. Moja wigilia co roku kończy się moją złością i płaczem, a wszystko to jest powodem bezsilności. Nienawidzę bezsilności. Najgorzej, kiedy bardzo chciałbyś, aby było dobrze... robisz wszystko, aby to osiągnąć i nadal siedzisz w jednym, wielkim gównie.
Nie no, wiem co tutaj robię. Po prostu nie mogę pogadać z nikim w ten sposób.
A za Tobą będę tęsknić wiecznie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Archiwum